Zielona-karuzela

poniedziałek, 31 marca 2014

ochani zdaje sobie sprawę, że od ponad 3 tygodni na blogu nie pojawiło sie nic nowego. Nie martwicie się! Wracam niebawem i to z dużą ilością nowych postów. Moje "blogowe milczenie" jest związane z kilkoma czynnikami. Przede wszystkim z ograniczoną ilością wolnego czasu związanym z masą innych obowiązków a także zmianami które tutaj następują. 

Wybitnie stęsknionych zapraszam na mój pinterest, tumblr czy fashionlistę. Każdą z tych stron aktualizuje niemal codziennie . Kilka razy dziennie publikuje tez coś nowego na moim profilu na instagramie (tak, ja niemal tylko jem). Informacje o tym gdzie mnie możecie jeszcze znaleźć znajdują się w tym linku

Mam nadzieję, że wytrwacie a co więcej ucieszycie się z tego co szykuje. So, stay tuned!

 

Chlöe Howl - Rumours 

 

 

21:14, zielona-karuzela
Link Komentarze (1) »
piątek, 07 marca 2014

Naszyjnik w stylu vintage House of mima, 36,00 zł (wcześniej 49,00zł) // Flakon Do Perfum Home&you, 49,00 zł // Szalik H&M, 29,90zł // Książka "Bridget Jones. Szalejąc za facetem" Empik, 27,90 z (wcześniej 34,90zł) // Zegarek Nixon Time Teller All Rose Gold Empik, 319,19 zł // Kosmetyczka H&M, 22,90zł // Portfel z imitacji skóry saffiano z ćwiekami Mango, 39,00zł (wcześniej 79,00zł) // Lakier do paznokci Essence colour & go Douglas, 6,99 zł // Zalotka klasyczna Sephora, 75,00zł // Notes biało-czarny Empik, 8,90 zł // Tęczowy kubek w kolorowe kropki Home&you, 7,50zł.

Uwielbiam wszelkie okazje do świętowania. Cenię sobie drobne przyjemności więc nie powinno dziwić, że również dzień kobiet staram się spędzić w miarę radośnie. Obdarowywanie drobiazgami mamy, babć, ciotek czy przyjaciółek jest przy tym moim punktem obowiązkowym. Mało co sprawia mi tyle radości co wynajdowanie prezentów dla bliskich. Co do zasady staram sie aby podarki były praktyczne a przy tym ładne.

Powyżej kilka propozycji co w tym dniu możecie podarować ważnym w waszym życiu przedstawicielkom płci żeńskiej. Starałam się o maksymalne zróżnicowanie cen. W związku z tym znajdziecie tutaj zarówno rzeczy stosunkowo tanie jak i trochę droższe. Mam nadzieję, że Wam pomogą lub chociaż Was zainspirują.

images from: houseofmima.com, home-you.com, empik.com, hm.com, shop.mango.com, douglas.pl, sephora.pl

08:42, zielona-karuzela , gifts ideas
Link Komentarze (8) »
środa, 05 marca 2014

O tym, że kocham czerń chyba nie muszę nikogo przekonywać. Osoby zagladające tu częściej regularnie były o tym informowane. Wyznaję małą teorię zgodnie z którą w czarnym wszystko wyglada lepiej. Nie wiem co ma w sobie ten kolor ale sprawia, że ubrania stają sie elegantsze, bardziej klasyczne i uniwersalne. Oczywiscie ma też sporo minusów. Przede wszytskim może postarzać i podkreślać nasze zmęczenie. Nieodpowiednio dobrany niestety potrafi wydobyć każdą nieprrzespaną godzinę. Poza tym każdy miłośnik i włąściciel zwierzaków wie, że czarny wyjatkowo lubi się z siercią. Dlatego staram się (nacisk na "staram się") powoli go ogranicząć w swojej szafie. Nie wspomnę nawet która to próba w tym zakresie.

Tym bardziej więc mnie cieszy moja obecna fascynacja pastelami. Delikatne pudrowe róże, rozmyte beże i różne odcienie fioletu wyjątkowo przyciągają moją uwagę.  Podejrzewam, że to efekt zbliżajacej się wiosny. Zdecydowanym faworytem w tej kategorii jest błękit. Od lat uwielbiam niebieski a ubrania w kolorze kobaltowym i granatowym są jednymi z nielicznych wyjątków w mojej burej szafie. Jak niebieskooka blondynka wyjatkowo doceniam jego moc. Z przyjemnością powitam go więc w swoich zestawach. Na razie jestem na etapie poszukiwań ale myślę, że niebawem trochę rozjaśnię swoje zestawy dzięki błękitnym akcesoriom i ciuchom. 

 

Naszyjnik Zara, 99, 90 zł// Koszula denim H&M, 99,90 zł// Torebka H&M, 149,90 PLN // Sukienka Zara, 299,00 zł // Balerinki z kokardką basic Stradivarius, 89,90 zł // Bluzka Stradivarius, 44,90 zł// Marynarka Zara, 199.00 zł // Cienki kardigan H&M, 39,90 zł // Lniany szalik Mango, 99,00 zł

Przy okazji - mała próba uspokojenia stałych czytelników: zdaję sobie sprawę, że ostatnio rzadziej pojawiają się nowe wpisy. Nie martwcie się - w chwili obecnej jest to związane z pewnymi małymi zmianami na blogu. Mam nadzieję, że ich ostateczne rezultaty przypadną Wam do gustu. Stay tuned!

images from:  hm.com, zara.com, stradivarius.com, shop.mango.com

18:50, zielona-karuzela , wanties
Link Komentarze (4) »
środa, 19 lutego 2014

 

Komplet Kubków Urban Home&you, 39,00 zł//Torba na ramię H&M, 99,90 zł// Sukienka Choies, $49.99// Okulary przeciwsłoneczne awiator Mango, 29,00 zł (wcześniej 59,00 zł) // Szalik we wzory H&M, 22,90 zł // Glossy Gloss Błyszczyk o lustrzanym blasku Sephora, 12,90 zł (wcześniej 39,00 zł)// Loreal Volume Million Lashes Tusz do rzęs Rossmann.

Zachorowałam na czarną prostą sukienkę z Choies. Oczywiście czarnych sukienke mam całą masę ale ta wyjątkowo przypadła mi do gustu. Będę więc  bardzo wdzięczna za wszelkie informacje gdzie mogę znaleźć podobną. I chociaż co do zasady jestem zwolenniczką zakupów online to tutaj wolę poszukać podobnje wersji w realu. Mimo dość dużej popularności tego sklepu nigdy nie zamawiałam z tej strony. Nie ukrywam, że trochę obawiam się jak jej cena ma się do jakości i wykonania.

Wzdycham też do tej słodkiej małej torebki z H&M. Uwielbiam jej jasnoszary, wpadający w błękit kolor i złotą sprzączkę. Oczywiście zdecydowanie wolałabym ja w wersji skórzanej (do torebek podchodzę jak do inwestycji). Tak naprawdę tylko to na razie powstrzymuje mnie przed jej zakupem. Za to nic nie było w stanie mnie powstrzymać przed zakupem uroczego zestawu kubków w klasycznym duecie czerni z bielą, upolowanych na wyprzedaży aviatorków i jasnej chusty (czy tylko ja w sercu mam już wiosnę). Uzupełniłam też kosmetyczne braki - nowa maskara i szalony fuksjowy błyszczyk już zamieszkały w mojej kosmetyczce.

 choies.com, home-you.com, shop.mango.com, hm.com, 

18:55, zielona-karuzela , wanties
Link Komentarze (11) »
poniedziałek, 10 lutego 2014

 

1)Walentynkowe mleczko do ciała Kwiat Bawełny SEPHORA, 29,00zł // 2)Wąski pasek z dziurkami w kształcie serc H&M, 14,90 zł // 3)Kubek Love hearts Home&you, 25,00 zł // 4)Film na dvd "Kobiety pragną bardziej" Empik, 19,90 zł // 5) Sukienka Mango, 39,00 zł (wcześniej 89,00 zł)// 6) Aromatyczna świeczka White Jasmine Zara Home, 49,90 zł// 7)Kolczyki w stylu vintage House of Mima, 23,20 zł // 8) Książka Mitch Albom "Zaklinacz czasu" Wydawnictwo Znak, 26,32 zł  // 9) Poszewka na poduszkę Portofino Home& you, 29,00 zł// 10) Parasol Mango, 49,00zł // 11) Pędzel do różu H&M, 9,90 zł 

Wielkimi krokami zbliżają sie Walentynki. Mało która okazja wzbudza aż tyle skrajnych emocji. Jedni uwielbiają ten dzień, drudzy uważają, że to po prostu komercyjna machina napędzana przez media. Cóż zdaje sobie sprawę jak wiele prawdy jest w tym drugim podejściu. Muszę jednak przyznać nic nie jest w stanie mnie pozbawić radości z obchodzenia tego dnia. Uwielbiam te wszędobylskie serduszka i kolor czerwony. Ulegam tej czysto marketingowej atmosferze z uśmiechem na ustach. Wciąż z wypiekami na twarzy odtwieram kartki walentynkowe a wieczorem oglądam jakieś urocze komedie romantyczne.

Wynika to przede wszystkim z faktu, że od jakiegoś czasu maksymalnie staram się cieszyć życiem. Obecnie każdy powód do radości jest czymś u mnie porządanym. Na codzień mamy wystarczajaco dużo powodów do zmartwień i stresów dlaczego więc nie wykorzystać walentynek jako czegoś nas relaksujacego? Nawet w sytaucji gdy jesteśmy sami warto z tego dnia maksymalnie korzystać i zrobić coś dla siebie. Zjeść coś smacznego, wziąć długą kąpiel czy poczytać książkę. Wierzę w drobne przyjemnosci więc mam zamiar wykorzystać Walentynki jako pretekst do rozpieszczania siebie i bliskich.

images from: empik.com, hm.com, mango.com, houseofmima.com, zarahome.com, home-you.com

15:18, zielona-karuzela , wanties
Link Komentarze (11) »
czwartek, 06 lutego 2014

Jakiś czas temu wspominałam Wam, że w tym roku poza tradycyjnym zestawem postanowień zdecydowałąm się na kilka wyzwań. Brzmi to tajemniczo ale w gruncie rzeczy jest stosunkowo banalne. Jednym z nich jest plan przeczytania 30 książek w ciągu całego roku (mogę sie pochwalić, że 4 pozycje już mam za sobą). Jednymz podstawowych zamierzeń an 2014 jest zdrowszy tryb życia i osiągnięcie jak najlepszej kondycji fizycznej. Nie chodzi mi nawet o zbędne kilogramy (chociaż nie obrażę się na kilka mniej). Skupiam się raczej na osiągnięciu pięknej cery (jedno z moich największych odkryć z ostatnich dwóch lat - regularny wysiłek bardzo poprawia mi jej wygląd!) a także braku zadyszki gdy gonię autobus (na który regularnie się spóźniam). Mam już swoje lata więc powoli zaczynam rozumieć, że dobre zdrowe powinno być priorytetem.

Jako "człowiek - lista" uwielbiam wszelkie stawiane przede mną cele rozpisywać na drobniejsze zadania. Pozwala mi to na skuteczniejszą ich realizację. Ponadto dużo łatwiej jest mi wówczas nad nimi zapanować. Z duzym entuzjazmem przyjmuje więc wszelkie rozpiski. Także te dotyczące wysiłku fizycznego. Nic więc dziwnego, że moją uwagę od razu przykuło "30 day squat challenge" czyli miesięczny trening na pośladki. Nie twierdzę, że po kilku tygodniach osiągnę jędrne pośladki ale z pewnością będę ich bliżej niż bez takiego wyzwania.

 

images via: pinterest.com

Dziś mam już za sobą pierwszy dzień i nie było tak strasznie. Z pewnością ilość przysiadów w ostatnich dniach (ponad 200!) będę musiała dzielić na mniejsze partie w ciągu dnia. Chyba że będę miała tak zaprawiony organizm że wykonam je bez problemu za jednym zamachem (w co szczerze wątpie). 

Zanim jednak zdecydujecie się za moim przykładem na taki krok koniecznie upewnijcie się jak robić prawidłowe przysiady. Wbrew pozorom nie jest to tak oczywiste a przecież naszym celem jest poprawa a nie pogorszenie zdrowia. Zwracajcie zwłaszcza uwagę na kolana! Ja na szczęście spotkałąm na swej drodze profesjonalną trenerkę która nauczyłą mnie prawidłowej techniki (2 lata temu byłam maniaczką fitnesu). Jeżeli nie miałyście takiej możliwości zawsze możecie poszukać rad w tym zakresie w internecie np. tutaj. To jak? Walczycie razem ze mną? 

11:50, zielona-karuzela , get fit
Link Komentarze (7) »
środa, 05 lutego 2014

Dzisiaj zupełnie nietypowy wpis. Cóż jego wyjątkowość wynika przede wszystkim z faktu, że dotychczas nie miałam profilu na instagramie. Bardzo długo powstrzymywałam się od samej aplikacji i założenie konta odkładałam w nieskończoność. Chyba czułam, że zupełnie przepadnę. Zalet samej aplikacji znalazłam tak wiele, że obecnie z przyjemnością z niej korzystam. Jedną z ważniejszych jest prowadzenie swoistego dziennika. Nie mam zupełnie cierpliwości do prowadzenia takowego w formie pisemnej więc jego "moblilną wersję" przyjęłam z dużą radością. Poza tym mogę Was podglądać co też sprawia mi małą przyjemność (przysięgam, że daleko mi do creepy stalker'a). Ze względu na fakt że ilość opublikowanych przeze mnie zdjęć przekroczyła magiczną setkę dziś zaprezentuje jedynie niektóre z nich.

 

 

Ci którzy mieli szansę zobaczyć mój profil z pewnością mogli odnieść wrażenie, że moje życie składa się niemal wyłącznie z jedzenia. Trochę w tym prawdy (chociaż obiecuje że nie jem 24h na dobę) ;) Powodów tego jest kilka. Po pierwsze jedzenie jest bardzo wdzięcznym obiektem fotografowania, po drugie to jeden z nielicznych momentów w ciągu dnia kiedy mam szansę sie zatrzymać i zrobić zdjęcie. Do tego uwielbiam gotować a przygotowywanie posiłków sprawia mi radość. Oczywiście fakt, że jestem ogromnym łasuchem (przyznaję się bez bicia) i traktuję jedzenie jako jedną z większych przyjemności też miał swój udział :) Na moje szczęście uwielbiam sałatki i w miarę zdrowe jedzenie. Przy okazji wyszło, że oficjalnie mogę zostać twarzą Milki - pochłaniam ją w olbrzymich ilościach (dowód rzeczowy numer 1, 2,3 i 4). I tak zdaje sobie sprawę, że to nic dobrego.

 

Ostatnie  tygodnie to również zachwyty nad pięknem zimowego krajobrazu (który robi wrażenie o ile wiatr nie próbuje urwać mi głowy a z zimna nie szczękam zębami!). Zimno sprawiło też, że wieczory zamiast na spotkaniach spędziłam na nadrabianiu zaległych lektur, filmów i odcinków seriali (Sherlock rządzi - przysięgam czekanie do grudnia na nowy sezon to duże wyzwanie i lekcja cierpliwości!) a także próbie zapanowania nad najbliższym rokiem (organizacja to rzecz święta).

 

Obiecuje, że z czasem pojawi sie coraz więcej moich zestawów. Nie spodziewajcie się jednak ujrzeć mojej twarzy (nie żeby to była jakaś wielka strata). Postanowienie by pozostać  w miarę anonimową blogerką wciąż jest aktualne. Co do zasady nie planuję też relacjonować spotkań ze znjomym, rodziną i i przyjaciółmi. Głównie ze względu na troskę o ich prywatność. Inna rzecz, że zwykle tak dobrze sie bawię, że nie myślę o robieniu zdjęć :)  

W tym roku jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem czeka mnie kilka podróży które też planuję w miarę regularnie relacjonować. Chyba, że tak jak zwykle pochłonięta zachwytem nad otaczającą mnie rzeczywistością i ludźmi zapomnę sięgnąć po telefon :)

14:59, zielona-karuzela
Link Komentarze (8) »
czwartek, 30 stycznia 2014

Zwiększenie aktywności fizycznej jest jednym z moich priorytetowych postanowień w 2014 roku. Rzadko kiedy czuję się tak dobrze jak po treningu. Uwielbiam to zmęczenie i świadomość że zrobiłąm coś dobrego dla siebie. I chociaż plusów takiej rozrywki nei brakuje często mam problemy ze zmotywowaniem się do ćwiczeń. Na prawdę nie mam pojęcia z czego to wynika ale potwornie trudno mi zacząć.

Nie pomaga nawet świadomość, że tuż po będę miałą doskonałe samopoczucie. Nie wspomnę już o innych korzyściach. Dlatego też  cenię sobie każdy (podkreślam KAŻDY) powód który ostatecznie zmusi mnie do ćwiczeń. Nawet jeżeli jest tak trywialny jak zakupy. A o dziwo nowe ubrania, buty czy sprzęt do ćwiczeń potrafią w tym zakresie działać cuda. Cieszy mnie też coraz większy wybór tego typu ubrań w sieciówkach. I nie mówię tutaj tylko o dresach! Bardziej zwracają moją uwagę ubrania faktycznie dostosowane do ćwiczeń - posiadajace odpowiednie wzmocnienia, elastyczne taśmy prostujące sylwetkę czy też oddychajace i szybkoschnące tkaniny z których są wykonane. Poniżej moi faworyci.

 

Kamizelka Mishell Mango 169zł // Yoga - Szorty stretch Mango 29 zł (wcześniej 69zł)// Yoga - Koszulka cool down Mango 79zł // Legginsy sportowe H&M 129,90 zł// Yoga - Bluza komfort zapinana na zamek błyskawiczny Mango 69 zł ( wcześniej 139zł)// Spodnie dresowe H&M 99,90 zł // Koszulka funkcjonalna H&M 39,90 zł.

images from: mango.com, hm.com 

12:12, zielona-karuzela , get fit
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 27 stycznia 2014

Dzisiaj na blogu recenzja jednej z pierwszych przeczytanych z listy (więcej tutaj) książek. Mowa o książce "Pstryk. Jak zmienić, żeby zmieniać" ("Switch: How to Change Things When Change Is Hard") autorstwa dwóch braci - Chip'a i Dan'a Heath, którzy cieszą sie międzynarodową sławą jako konsultanci i trenerzy personalni. Na fali obecnej manii czytania wszelkiej maści poradników (zwłaszcza tych związanych z organizacją) i co tu dużo mówić skuszona zapowiedziami i całkiem niezłymi recenzjami postanowiłam się z nią bliżej poznać. Czy było warto? 

Nie będę rozważać czy rady opisane w książce działają ani tym bardziej ich przybliżać. Zainteresowanych odsyłam do książki. Myślę, że raczej zachęcają do podejmowania działań i porządkują nasze podejście do tego tematu.     

 

Już na wstępie zaznaczę, że opisywana książka wzbudziła we mnie dość skrajne uczucia. Z jednej strony była to (nie da się ukryć) przyjemna lektura. Duża w tym zasługa języka któremu wprawdzie nie można zarzucić szczególnej finzeji ale też w jakiś szczególny sposób nie raził (co się zdarza w przypadku wielu tłumaczeń - ewnetualnie ja mam takie wybitne szczęście). Książkę dzięki temu czyta się stosunkowo szybko. 

Wśród zalet warto wymienić również nafaszerowanie książki masą przykładów co z pewnością ułatwia zrozumienie rad którymi karmią nas autorzy. Tym bardziej, że część z nich (przynajmniej w moim odczuciu) była niejasna. Na plus zaliczam też konstrukcję  i podział rozdziałów, która umożliwia płynne poruszanie się po książce a w rezultacie ułatwia poznawanie kolejnych kroków opisanych przez autorów. Zdecydowanym plusem jest fakt, że większość postulatów autorzy opisują w zwięzły i konkretny sposób, rysując schemat w oparciu o który powinniśmy skutecznie podejmować decyzje. Tyle jeżeli chodzi o plusy.

Zgrzyt w przypadku "Pstryk" wywoływał u mnie fakt iż część z przytaczanych historii jest ze wszech miar naiwna. Jestem już dużą dziewczynką i nie da sie ukyć, że ciężko u mnei z wiarą w bajki, a te opisane przez barci Heath momentami są zbyt piękne a także zbyt idealne bym mogła w nie bez problemu pzrełknąć. Poza naiwnością niektórych przykładów raziła mnie przede wszystkim wielość zapożyczeń z innych tego typu książek. Zdecydowanie był to największy minus całej lektury. Jak już wspominałam przeżywam obecnie zachwyt tego typu literaturą co wiąże się z poznawaniem szeregu popularnych w tym zakresie pozycji. Mając taką wiedzę, czytając "Pstryk" momentami miałam wrażenie, że książka bardziej przypomina skrypt z dzieł innych twórców niż samodzielny twór. Jest w niej ogrom odwołań do innych tego typu dzieł. I choć co do zasady poczytuje to za zaletę (ułatwia mi to np. zgłębienie danego temau przez wskazanie innych podobnych książek) to w przypadku dzieła  Chip'a i Dan'a Heath skala takich odnośników jest dośc irytująca.

Czy polecam? No cóż co do zasady stoję na stanowisku, że warto czytać jak najwięcej. Nie żałuję sięgnięcia po tą konkretną pozycję mimo kilku minusów. Nie podzielam wprawdzie krążących na jej temat zachwytów (daleko mi do tego) ale też nie uważam jej za całkowitą stratę czasu. 

Myślę, że to dobra lektura zwłaszcza dla tych osób które dopiero zaczynają swoją przygodę z poradnikami. Zwłaszcza ze względu na fakt iż jest stosunkowo przystępną, przyjemną i szybką lekturą. To również dobry wybór dla tych z Was, którzy wolą jedną kompleksową pozycję dotyczącą zagadnienia związanego z podejmowaniem skutecznych decyzji niż czytanie kilku książek.  Ci z Was którzy czytali chociażby "7 nawyków skuteczngeo działania"  Stephena R. Coveya mogą tą pozycję z powodzeniem sobie odpuścić.

16:24, zielona-karuzela
Link Komentarze (5) »
środa, 22 stycznia 2014

Nie wiem czy tłumaczyć to sobie aktualną pogodą ale mam potworne problemy z motywacją. Jedyne o czym marzę cały dzień do powrót do ciepłego łóżka. Nie chce mi się absolutnie nic. Najchętniej zapadłabym w zimowy sen i przeczekała obecny mróz. Obserwując ludzi w autobusie i na ulicy stwierdzam, że nie jestem osamotniona. Co jednak wbrew pozorom wcale mnie nie cieszy ponieważ jeszcze bardziej mnie zniechęca do czegokolwiek.

Najśmieszniejsze jest przy tym to, że jednocześnie mam całą masę pomysłów. Jest ich tak wiele, że ostatnio noszę przy sobie notes by je na bieżąco spisywać. Jedynie czego mi brakuje to motywacji do ich wdrażania. A szkoda bo część mogłąby mi nieźle ułatwić życie. Dlatego apeluje do Was - znacie jakieś skuteczne sposoby na wyrwanie się (a dokładniej mnie) z letargu? Będę wdzięczna za wszystkie rady :)

 

images from: pinterest.com 

Przy okazji dziękuję za wszystkie wiadomości z propozycjami książek! Jak zwykle mogłam na Was liczyć. Zebrało się ich tak wiele, że poważnie zastanawiam sie nad zwiększeniem początkowej liczby 30 książek. Ewentualnie nad tworzeniem przyszłorocznej listy. Jeżeli chcecie mi coś jeszcze polecić - zachęcam do pisania zielona-karuzela@gazeta.pl. Z góry dziękuję!

15:29, zielona-karuzela
Link Komentarze (10) »
sobota, 18 stycznia 2014

W tym roku poza tradycyjną listą postanowień mam też listę wyzwań. Część jest stosunkowo łatwa i przyjemna, część zaś będzie wymagała ode mnie skupienia i wysiłku. Jednym z istotniejszych wyzwań jest zamiar przeczytania 30 książek do końca 2014 roku.

 

Co mnie do tego skłoniło? Przede wszystkim całkiem niezły wynik w czytaniu z ostatniego miesiąca. Zdaje sobie jednak sprawę, że grudzień i początek roku są wyjątkowym okresem (mamy wolne, więcej czasu, wieczory są dłuższe itd.). Czytać uwielbiam od zawsze i każdy kto mnie zna wie, że jestem całkowicie uzależniona od wszelkiej maści lektur. Niemniej jednak codzienne życie, praca i cała masa obowiązków czasami uniemożliwia mi poznawanie kolejnych pozycji. Najzwyczajniej w świecie brakuje mi na nie czasu. Postanowiłam więc, że w tym roku dodatkowo się zmotywuje. Musicie przyznać, że wykreślanie z listy kolejnych pozycji jest niezwykle przyjemne. Jedyny warunek - nie liczę książek które wykorzystuje w pracy (wtedy zadanie wykonałabym bardzo szybko).

 

Nie będę roztrząsać czy liczba 30 książek na 365 dni to dużo czy mało. Jest to na tyle subiektywna kategoria (zależna od całej masy czynników), że każdy z nas zapewne inaczej do tej ilości podejdzie. Początkowo w planach miałam 50 pozycji ale stwierdziłam, że nie będę przesadzać i postaram się zachować umiar. Tym bardziej, że czeka mnie jeszcze cała masa czytania ale pozycji związanych z moją pracą. Poza tym wolałabym aby to wyzwanie było przyjemnością a nie przykrym obowiązkiem. Co więcej jeżeli wyzwanie ukończę szybciej w planach mam rozbudowanie listy.

Obecnie moja lista ma 17 pozycji. Jak z pewnością łatwo policzyć wciąż brakuje mi 13 książek. W związku z tym olbrzymia prośba do Was - co polecacie? Być może jakaś książka Was ostatnio zachwyciła? Ewentualnie pozytywnie zaskoczyła? Być może macie swoich ulubieńców których warto poznać? Będę wdzięczna za wszelkie podpowiedzi. Czytam niemal wszystko kryminały, biografie, przewodniki, poradniki, fantasy, przygodówki itd. w związku z tym ucieszy mnie większość gatunków. 

14:23, zielona-karuzela , books
Link Komentarze (9) »
środa, 15 stycznia 2014

Z opisywanych niedawno planowanych zakupów zrealizowałam już większość pozycji. Tak na prawdę został mi tylko zakup idealnych legginsów do ćwiczeń (przy okazji dziękuję za wszystkie podpowiedzi!). Swoją drogą szkoda, że z równą szybkością i zapałem nie realizuje innych postanowień). Mam już biały naszyjnik z House of Mima i nowe buty do biegania (jeżeli szukacie dobrych polecam te marki asics - są rewelacyjne!). Wczoraj kurier przyniósł też zamówione przeze mnie książki wśród których znajduje sie długo oczekiwana pozycja a mianowice poradnik Malcolma Gladwell'a "Poza schematem. Sekrety ludzi sukcesu". Na marginesie wspomnę, że zimne wieczory zachęciły mnie do nadrobienia większości lektur. Spodziewajcie się więc kilku recenzji.

Jak wiecie apetyt (zwłaszcza u mnie) rośnie w miarę jedzenia dlatego z coraz większym zapałem przegladam internet w poszukiwaniu innych skarbów. Magia wyprzedażypodziałała też na mnie. Jedyny plus to, że skupiam sie raczej na poszukiwaniu dobrych jakościowo klasyków (co siłą rzeczy troszkę mnie rozgrzesza). Stwierdziłam, że skoro i tak zamierzam je nabyć w niedalekiej przyszłości warto wykorzystać w tym celu panujace zniżki. Poniżej kilka pozycji które wyjątkowo mnie kuszą.

 

Sukienka ołówkowa z marszczeniem MANGO 89,00 zł (wcześniej 189 zł) // Cieliste skórzane baleriny ZARA 99.90 zł (wcześniej 199.00 zł) // Skórzana kopertówka ZARA 169.00 zł (wcześniej 249.00 zł) // Długi płaszcz w stylu militarnym MANGO 229,00 zł (wcześniej 469 zł)//Skórzane rękawiczki RESERVED 54.99 zł (wcześniej 99.99 zł)// 

O "małej białej" marzę od dawna. Zwłaszcza w duecie z klasyczną ramoneską. W tej podoba mi się marszczenie. Jest prosta a przy okazji ma to "coś". Cieliste baleriny i jasna kopertówka to zdecydowanie klasyki (stąd wybór skórzanych). Najwyższa poraw więc w nie zainwestowac. Militarny płaszcz to zakup z myślą o wiośnie i jesieni. Myślę, że spokojnie stałby sie moim ulubieńcem. Zwłaszcza, że jest w tak uwielbianym przeze mnie granatowym kolorze! Jak widać zdecydowanie stawiam na uniwersalność.

Chyba powinnam mieć oficjalny zakaz wspominania na blogu o pogodzie. Ilekroć tylko napiszę cokolwiek w tej kwestii pozytywnego od razu następuje gwałtowne załamanie. Dziś na przykłąd przypomniała sobie o nas zima i non stop pada śnieg. Nie zrozumcie mnie źle - uwielbiam takie widoki z okna ale tylko gdy siedzę otulona kocykiem z kubkiem gorącej czekolady w dłoni. Uwierzcie mi nie chcecie słyszeć co mruczę  pod nosem zmarźnięta czekajac na autobus. Poza tym skoro już narzekam to największym minusem śniegu w tym momencie jest fakt, że jeszcze trudniejsza stanie się moja wewnętrzna poranna walka by wstać i iść biegać.

images from: mango.com, zara.com, reserved.com 

16:18, zielona-karuzela , wanties
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 62