|
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Abroad
Contact: zielona-karuzela@gazeta.pl
Fashion
I do not have any rights to the photos featured on this page. All photos are credited to their rightful owners. Zdjęcia przedstawione na blogu nie są moją własnością.Pod każdą notatka,postem można znaleźć źródło pochodzenia
My other blog
Poland
Recommended
Street fashion
![]() Wypromuj również swoją stronę |
niedziela, 29 stycznia 2012
Podejrzewam, że gdyby ktoś pokusił się na wykonananie analizy i zbadanie jakie słowo najczęściej padało na moim blogu w cuglach wygrałby wyraz "prostota". Nie ukrywałam, nie ukrywam i co więcej nie zamierzam tego robić w przyszłości, że właśnie taki styl trafia do mnie najbardziej. Być może przyczyną jest moje skąpstwo (wolę zainwestować w jeden porządny ciuch i mieć go parę lat, a przy prostych fasonach wiem że nie wyjąda z mody) albo wrodzony pendantyzm (zmaiłowanie do świeżości i umiarkowania) ewentualnie próżność (poprzez przekonanie że proste formy najlepiej służą mojej figurze). Jaki by tego nie był powód właśnie proste ciuchy królują w mojej szafie. Co więcej ich kolorystyka ogranicza się do czerni, szarości i ostatnio (w wyniku mojego modowego nawrócenia) bieli. Posiadacze tego typu garderoby wiedzą, że nietrudno wtedy o nudne zestawy. I od razu, gwoli wyjaśnienia - nie tłumaczę się z tego. Uwielbiam fantazyjne, orginalne i kreatywne zestawy, ale na kimś. Sama źle się w nich czuje. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet ja (zatwardziała minimalistka) cenię sobie dodatki. Co więcej coraz częściej dostrzegam te kolorowe, w intensywnych, soczystych barwach. Są fenomenalną plamą koloru i genialnym odwróceniem uwagi od trochę wystającego brzucha lub krótkich nóg ;) zwłaszcza w połączeniu ze "skromnymi" ubraniami. Ich siła rażenia wtedy dodatkowo wzrasta. Zawsze (!) fantastycznie wyglądają z klasycznym zestawem black & white. Podobnym do mnie, miłośniczkom umiarkowania, polecam inwestycję w kolorową torebkę. Wybierzmy jeden kolor - niebieski, czerwony, pomarańczowy, zieleń, żółty lub jakikolwiek inny i zróbmy z niej swój ratujacy przed nudą element. Warto spróbować nawet jeżeli nie mamy klasy mistrzowskiej w dobieraniu akcesoriów. Początkującym polecam jednolite, doświadczeni spokojnie mogą zaszaleć z wzorzystymi.
poniedziałek, 23 stycznia 2012
Podejrzewam, że w tym roku czeka nas prawdziwy szał na pastele. I nie spodziewajcie się, że będę narzekać. Wręcz przeciwnie! Od jakiegoś czasu przekonuje sie do subtelnych, kobiecych stylizacji. Delikatne, trochę rozmyte, czyste. Dużo w nich dziewczęcości, romantyczności i świeżości. Pudrowy róż, błękit, miętowy, wrzosowy czy też jasna żółć królowały na wybiegach. Znajdziemy je chociażby w kolekcjach Louis Vuitton, 3.1 Phillip Lim, Chanel, Isabel Marant, Jill Sander, Givenchy, Preen, Gareth Pugh, Jason Wu, Versace, Jill Stuart, Giammbattista Valli, Narciso Rodriguez, Christopher Kane, Alexander McQueen, Oscar de la Renta, Nina Ricci, Carolina Herrera, Marchesa, Dior, Antonio Berardi, Prada, YSL, Theyskens Theory, Calvin Klein, Derek Lam, David Koma, Valentino czy Elie Saab. Rewelacyjnie wygladają gdy je łączymy i decydujemy sie na cały pastelowy zestaw. Ma on w sobie wtedy dużo lekkości. Co więcej możemy z czystym sumieniem inwestować w ubrania w takich kolorach. Moda na nie, powraca co roku. Poza tym świetnie komponują się z ciemniejszymi ubraniami więc nie musimy się z nimi żegnac jesienią lub zimą. Polecam też pastelowe paznokcie - lakiery to mały wydatek a umożliwają wprowadzienie największych trendów do naszego wyglądu. Odważni mogą sobie zafunować takie włosy :) W mojej szafie z pewnością zagoszczą pudrowe baleriny i miętowa spódnica. Inspiracje - 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10.
via: weheartit.com, tumblr.com (1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8) Translate: Favorite inspirations for Spring/Summer 2012? Of course pastel colors. So chic and fabolous. Very feminine look. Understated sophistication. I adore it! The colors are subtle and fresh. Some inspirations - 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10.
niedziela, 22 stycznia 2012
Moja ostatnia inspiracja z której planuje silnie czerpać wiosną. Lana Del Rey. Od razu pragnę zaznaczać że nie zamierzam w tym miejscu oceniać jej artystycznego dorobku lub talentu wokalnego. Jedynie wizerunek, który muszę przyznać jest niezwykle intersujący. Kobiecość pomieszana z dziewczęcością. Trochę w stylu Bridget Bardot. Kusząca lolita. Zarazem seksowna jak i słodka. Dużo kwiatów, ciężka złota biżuteria, zabawne okulary, biała koronka, proste koszule, jeansowe szorty, pastele i zwiewne tkaniny. Do tego długie włosy ułożone w miękkie fale i ozdobione wiankami. Mocno podkreślone oczy (eyeliner i czarna kredka gra pierwsze skrzypce) i brwi plus sztuczne rzęsy. Wiele jej stylizacji żywcem bym skopiowała (np. prosta pudrowa sukienka ozdobiona masywnym pasem z głową lwa - niby nic a robi wrażenie). Dodatki i sposób łączenia ubrań jest źródłem jej sukcesu. Łączy proste ubrania o kobiecych fasonach z dużymi, widocznymi akcesoriami. Bardzo często decyduje się na biel wzbogacjąc ją albo kwiecistymi albo złotymi ozdobami. W jej szafie z powodzeniem znajdziemy zwykłe conversy, koronkową i kwiecistą sukienkę, małe sweterki, motyw flagi USA czy jeansową kurteczkę. Moim faworytem jest poniższa stylizacja - proste białe szorty i biała koszula z czarnym kołnierzykiem. Nic nie szkodzi jeżeli nie uda nam się takiej koszuli znaleźć - wystarczy klasyczna biała plus bogaty czarny naszyjnik, ewentualnie czarna wstążeczka zawiązana tuż pod szyją. Do tego proste czarne sandałki/szpilki lub baletki i kremowa kopertówa. Cudo. lana del rey by zielonakaruzela featuring a white shirt Prosta czarna koronkowa sukienka, seksowne szpilki, biała opaska i czerwone paznokcie. Do tego delikatny złoty wisiorek - nie trzeba wiele by robić wrażenie. lana del rey 2 by zielonakaruzela featuring a lace cocktail dress
sobota, 21 stycznia 2012
Ostatnio mam na ich punkcie obsesję. Wystarczy powiedzieć, że w czasie wyprzedaży nabyłam aż trzy ich pary - klasyczne czarne, kobaltowe i jasnoszare. Już wiem, że będą podstawowym elementem mojej wiosennej i wczesno - jesiennej szafy. Ich wielką miłośniczką była niezrównana Audrey Hepburn. Są niezwykle eleganckie i klasyczne. Zapożyczone z męskiej szafy, następnie delikatnie skrócone, by pokazywać fragment ciała, fascynują od lat. Genialnie podkreślają nogi. Kluczem jest dobranie odpowiedniego rozmiaru. Nie mogą być za duże, równocześnie nie mogąc być za ciasne. Kant i mankiet są męskim elementem dlatego warto postarać się o trochę kobiecości. Koniecznie nośmy je w połaczeniu z seksownymi szpilkami lub dziewczęcymi baletkami najlepiej z prostą górą. Rewelacyjnie prezentują się do zwykłej koszuli lub topu z prostą marynarką. Spotkamy je w kolekcjach Giles, Prady, Valentino, Stella McCartney, DSquared, Viktor & Rolf, Rochas, Balenciaga, Rebecca Minkoff czy Celine. Inspiracje - 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10.
cigarette pants przez zielonakaruzela z wykorzystaniem ballerina flats
back to school 3 przez zielonakaruzela z wykorzystaniem skinny leg pants Translate: This is my inspiration from Audrey Hepburn - cigarette pants. So chic! Cigarette trousers will show off your long legs perfectly. You should wear them with simple t-shirts, jackets, heels or flats . I am currently on the lookout for my own perfect pair. Runways - Giles, Prady, Valentino, Stella McCartney, DSquared, Viktor & Rolf, Rochas, Balenciaga, Rebecca Minkoff or Celine.
wtorek, 17 stycznia 2012
Jest w nim coś niepokojącego. Niezależnie z jakimi kolorami go zestawisz i tak się wyróżni. Oryginalny, trochę bezczelny mimo że bardzo dziewczęcy i wydawałoby się z gamy tych lekkich. Nic bardziej mylnego. Jest odważny. Mowa o nietuzinkowym kolorze jakim jest turkus. A raczej jego jaśniejsza, wręcz błękitna wersja. Zdecydowanie planuję zakup czegoś w tym kolorze. Najlepiej jakiś dodatek - szpilki jak widać na tym zdjęciu "robią wrażenie" nawet gdy mamy doczynienia z dość krzykliwą, fuksjową góą. Wyobraźcie więc sobie jak genialnie by się "wybijał" na tle moich prostych szarych, białych lub czarnych ubrań. Buty w takim kolorze prawie by wtedy krzyczały. Całkiem niezły pomysł na ożywienie nudnego zestawu. Marzy mi się też marynarka w takim odcieniu. Fantastycznie komponuje się z innymi neonowymi kolorami, kobaltowym, beżem, brązem, szarym. Nawet nie wspomnę, że sam turkusowy od zawsze kojarzy mi się z wakacjami więc miłoby było nakładać coś co mi o nich przypomina(czy tylko ja tak za nimi tęsknię? :)). I tak to kolejna moja wiosenna inspiracja - w sam raz na przekór atakującej zimie :)
poniedziałek, 16 stycznia 2012
Jestem absolutnie zachwycona. Ze wszystkich dotychczasowych kolaboracji znanych projektantów z sieciówkami ta ma zapewnione miejsce na podium. Mowa o współpracy Jasona Wu z Target. Cała kolekcja jest urocza, dziewczęca i totalnie zachwycająca. Nie wspomnę, że żadne z prezentowanych ubrań nie przekracza ceny 60 dolarów co w przypadku gdy mamy styczność z produktami Jasona Wu stanowi śmieszne pieniądze. Połowę kolekcj z przyjemnością powitałabym w szafie. Dlaczego? Bo jest normalna. Dokładnie, dobrze czytacie. Nie jest ona wymyślną zbieraniną jakiś dziwnych projektów których nie mogłybyśmy nałożyć na codzień. Ok, ja bym nie mogła. A tutaj, prosze bardzo - prosta, niewydumana sukienka/spódnica/bluzka którą będe mogłą nosić latami. Jestem za. I tak wiem, że ktoś uzna że to nudne, wtórne, pozbawione oryginalności. Jestem w stanie z tym żyć z prostego powodu, ponieważ jest w moim stylu. Tylko dlaczego w Polsce nie mamy sieci Target?
via:luckymag.com Translate: Here you have some images of the Jason Wu and Target collaborative collection. So lovely. Pretty perfect! I love the fact that every single piece in will be priced at under $60. The entire collection hitting stores February 5th.
niedziela, 15 stycznia 2012
Przez znajomych jestem nazywana "człowiekiem listą". Serio. Różnej maści spisy zadań, listy rzeczy do kupienia są moim nałogiem. Nie żartuje. Zapisuje niemal wszystko. Dlatego od zawsze tak ważną rolę w moim (zabieganym) życiu pełniły notesy, organizatory, zeszyty. Mam ich całe kolekcje i wszystkie są skrzętnie zapisane. Pozwalaja mi na opanowanie chosu jaki czasami mam w życiu. Lubię gdy mój notatnik jest nie tylko praktyczny ale też ładny. Ogólnie jestem zwolenniczką "ładnych przedmiotów w codziennym życiu". Nie wiem jak Wam ale mi poprawiają humor :) Tym bardziej więc ucieszyłą mnie propozycja MemoBook na przetestowanie kilku ich produktów. Tym samym stałam sie posiadaczką trzech orginalnych zeszystów MemoBook.
Pierwsze co rzuca się w oczy to ich jakośc - są rewelacyjnie wykonane. Cieszą oczy pięknymi kolorami. Optymistyczne i orginalne. Ich "inność" wyraża się w tym, że zamiast standardowych lini i kratek zeszyty posiadają kropki. Zabawny pomysł i ciekawe wykonanie. Jeden z zeszytów mam już w połowie zapisany i wyklejony wszelkimi inspiracjami modowymi oraz kulinarnymi. Genialnie się do tego nadają. Są odpowiednio duże, ale poręczne. Kropki umożliwiają prawdziwe szaleństwo wszystkim mistrzom "bazgrołów" :). Polecam osobom lubiącym nietuzinkowe pomysły :)
wtorek, 10 stycznia 2012
Pogoda nastraja do myślenia o wiośnie. Z wielkim więc zapałem zaczynam kolekcjonować wiosenne inspiracje. Jedna z moich ostatnich inspiracji - spódnica midi (zwłaszcza rozkloszowana). Najlepiej w duecie z prostym t-shirtem/ koszula, Ewidentnie wciąż jestem pod wrażeniem tej kolekcji LV. Jak to u mnie banalnie i nudo ale coś taki zestaw w sobie ma. Jest uroczy, kobiecy, retro i wygodny. Ma swoisty niewymuszony wdzięk. Do tego daje szerokie pole do popisu dodatkami i kolorami. Jest jedno "ale" może skracać dlatego warto skusić sie na obcasy. Inspiracje - 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10.
piątek, 06 stycznia 2012
Wyprzedaże trwają w najlepsze, a raczej to co w Polsce nosi taką "dumną" nazwę. Nie oszukujmy się. Większość z nich w naszym kraju polega na obniżeniu pierwotnej kwoty o zawrotne 10 zł albo wietrzeniu magazynów z zalegajacych tam ubrań. Oczywiście można znaleźć perełki ale towarzyszące temu nerwy czasami nie są tego warte. Warczące, przemęczone ekspedientki, przepychające się kupujące, walające sie po podłodze ubrania, kolejki na poczatku do przymierzalni, a następnie do kasy - już mnie to nie bawi. Żal mi i czasu i nerwów. Coraz częściej decyduje się na zakup przecenionej odzieży ale w internecie. Większość znanych marek coraz częściej decyduje sie na zagospodarowanie wirtualnej przestrzeni. Wybierając tę drogę unikniemy tłoku, nieprzyjemności i kolejek. Dodatkowo istnieje większa szansa, że znajdziemy poszukiwany rozmiar i kolor (jeżeli takowych nie ma - jest o tym informacja więc nie żyjemy w złudnej nadziei). Szkoda że Zara nie oferuje takiej możliwości. Poniżej lista sklepów:
czwartek, 05 stycznia 2012
Nie wiem jak Wy ale ja uwielbiam początki nowego roku. Lubiuę cały ten zapał jaki wtedy mam i nadzieje, że cały rok bedzie lepszy od poprzedniego. Dlatego tak bardzo cenię sobie noworoczne postanowienia. Na szczęście z biegiem lat zauważam coraz większą intensywnośc ich ralizacji :) W tym roku podobnie jak w poprzednim przede wszystkim chcę dalej podróżować, chodzić na siłownię i zdrowo się odżywiać. Dodatkowo chcę przyłożyć sie do nauki nowych języków obcych Mam nadzieję że mój blog bedzie dalej się rozwijał i nie zabraknie mi pomysłów na jego prowadzenie. Trzymajcie kciuki by się udało :)
|